| Witamy Gość |
| Obecny czas to 29 Lip 2010 06:00 |
| Kto jest na Forum |
Przez ostatnie 24 godziny byli na forum: 61 Zarejestrowanych, 0 Ukrytych i 12 Gości |
Z zarejestrowanych: bryan, Żaku, Palua, Sain, adamekrs, Arek i Beatka, arek23s, Artur Pytel, Black, bobek696, Byniu, CONDOR, Darek zabytek, Dorin, Dunio, Fin, fred, Gablot, Gajowy, Grubysklep, Janek, jarko, jarson.lara, Jędrek, kaśka 75, Kamil1204, kamilk, Karolinaa, kobier rr, kogutdk, Kris, Kris_, lajosz, Magda, marcin-skc, marcin22, marsjan, mazur, michal_, misieek, moto-akcesoria, norton, Pająk., Paleczek, Piotrek Kołecki, PiotrekF3, Przedpeł, PS, rafik, rumun78, Sławek ;), Sebastian, Skwirek, soczek, SVtwin, Sylwia, szaza, wariat79, zatka, zbymus, Zibi_mx
|
| Użytkowników w ostatniej godzinie:12 |
| [ Kto jest na Forum ] |
Na Forum jest 6 użytkowników :: 0 Zarejestrowanych, 0 Ukrytych i 6 Gości Zarejestrowani Użytkownicy: Brak Najwięcej użytkowników 37 było obecnych 06 Gru 2009 08:26 |
|
|
|
| Koncert TSA |
19 Lip 2010 09:56 |
|
W piątek 09 lipca w Sochaczewie odbył się koncert charytatywny legendarnej grupy „TSA"
W piątek 09 lipca w Sochaczewie odbył się koncert legendarnej grupy „TSA" Organizatorem koncertu było "Stowarzyszenie "Motocykliści Sochaczewa". Był to koncert charytatywny, celem imprezy była zbiórka pieniędzy dla ofiar tegorocznej powodzi.
Podczas koncertu Motocyklistom Sochaczewa udało się zebrać 20 175,- PLN, na imprezie pojawiło się ponad 600 osób, była to spontaniczna akcja niesienia pomocy powodzianom, nie powiązana z odbywającymi się cyklicznie imprezami motocyklowymi ogranizowanymi przez "Motocyklistów Sochaczewa"
Poza sprzedażą wejściówek i przygotowanych okolicznościowych wejściówek przeprowadzono licytację przedmiotów związanych z TSA
Oprócz uczty muzycznej zainteresowani mogli spędzić czas w zorganizowanej strefie gastronomicznej, a także zapoznać się z ofertą sponsorów, a nawet odbyć jazdę testową motocyklem Harley Davidson - dodatkowo można było w ten sposób wesprzeć powodzian - licytując Harleya na weekend.
Przed koncertem TSA zagrały zespoły: Alligator, Lemon City, HWSC, dodatkową niespodzianką był wspólny występ Motocyklisty Sochaczewa, lidera HWSC Kuby Gołębiowskiego z Andrzejem Nowakiem z TSA.
Jak powiedział Prezes Stowarzyszenia Motocyklistów Sochaczewa, Mirosław Sowacki:
"Dobre chęci to nie wszystko, potrzeba jeszcze szczodrości serca, poświęcenia swojego wolnego czasu, podjęcia trudu i odpowiedzialności organizacji by móc stworzyć tak wielkie przedsięwzięcie jakim okazał się koncert charytatywny „ Motocykliści dla Powodzian”. Z tego miejsca w imieniu Stowarzyszenia Motocyklistów Sochaczewa za chęć niesienia pomocy dziękujemy wszystkim tak licznie zgromadzonym oraz sponsorom."
Koordynator imprezy, Waldemar Gosik mówi po imprezie:
"Dzięki serdeczne wszystkim którzy pomogli przy organizacji, dzięki za wspólny wysiłek który przyniósł oczekiwany rezultat. Warto było się napracować , stracić dużo czasu , narazić się żonom, podpaść w pracy . Dzięki naszej akcji uzbieraliśmy 20175, 54 PLN"
--
Artur Pytel
Podziękowania:
Urzędu Miasta Sochaczew - Burmistrz Bogumił Czubacki,
Rada Miasta Sochaczew - Przewodniczaca Danuta Radzanowska,
MOSiR w Sochaczewie – Dyrektor Wiesław Głuchowski,
Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej – Komendant Paweł Kubiak,
Dyrekcji Szpitala Powiatowego w Sochaczewie – Doktor Piotr Szenk,
Komendzie Policji Powiatowej w Sochaczewie – Nadkomendant Dariusz Sipak,
Sponsorzy:
Boruta Motors z Sochaczewa – Paweł Kłobukowski
Restauracji Kameralna z Sochaczewa – Maciej Brażuk
Firmie Lamela z Łowicza – Krystyna i Andrzej Bałdyga
BB System – Małgorzata Borowiak
Spedycji międzynarodowej Condor – Tomasz Domański
Firmie Drewan meble biesiadne do karczm i ogrodów – Jan Majchrzak
AutoGaz Smus - Zbigniew Smus
Społeczne Towarzystwo Ubezpieczeń Ergo-Hestia - Anna Robak-Szczepanik
Sieć Aptek Serduszko–Bianka Rembiejewska-Zielińska i Malwina Rembiejewska-Karbownik
Firmie Krispol – Krzysztof Zieliński
Metal Market Sochaczew - Mirosława Olszanowska
Panu Mirosławowi Olszanowskiemu
Państwu Marzenie i Pawłowi Rok
Hurtowni Ogrodniczej OK- Katarzyna Ostrowska
Mariuszowi Kobiereckiemu
Firmie Rubin- Trans
Firmie Haron – Jadwiga i Zenon Rembiejewscy
Cukiernia Zapiecek – Arkadiusz Pakuński
Sklepowi motoryzacyjnemu – Wiesłąw Cylke
Sklepowi Bejby – Tomasz Sołdaczuk
Motocykle z UK- Roland Krzeniści
Usłogi Transportowe–Andrzej Grzywacz
Liberator – autoryzowany dealer Harley-Dawidson
WC Serwis z Warszawy
Remondis z Sochaczewa
Drukarnia Colorador z Sochaczewa
Patroni medialni:
Radio Fama Sochaczew
Antyradio Warszawa
Bogoria Grodzisk Mazowiecki
Portalom internetowym:
www.e-sochaczew.pl
www.ścigacz.pl
Ziemia Sochaczewska
Echo Powiatu
Ekspres Sochaczewski
Świat Motocykli
Komentarze: 2 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| III Rozpoczęcie Sochaczewskiego Sezonu Motocyklowego |
21 Mar 2010 08:32 |
|
INFO:
Ustalone zostały ceny:
10,- PLN - tylko wejście na teren zlotu
25,- PLN- wejście na teren zlotu, znaczek, posiłek
50,- PLN - wejście na teren zlotu, znaczek, posiłek + nocleg w domku
Komentarze: 0 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Sprawozdanie z działalności SMS 11/02/2009 - 22/01/2010 |
25 Sty 2010 08:25 |
|
Bogaty w wydarzenia rok 2008, oraz przełom roku 2008/2009 zaowocowały powstaniem w dniu 11/02/2009 stowarzyszenia "Motocykliści Sochaczewa". Na zebraniu założycielskim wybrano zarząd w składzie:
1. Mirosław Sowacki ("Stachu") - prezes SMS,
2. Waldemar Gosik ("Waldek Zabytek") - wiceprezes SMS,
3. Łukasz Duński ("Dunio") - wiceprezes SMS,
4. Zbigniew Smus ("Zbymus") - skarbnik SMS,
5. Tomasz Sołdaczuk ("Tomek") - sekretarz SMS,
oraz komisję rewizyjną w składzie:
1. Daniel Irek ("Kosek") - przewodniczący komisji,
2. "Gołąb" - członek komisji,
3. Dariusz Pietrzak ("Darek Zabytek") - członek komisji.
Podstawą powstania SMS jest wspólna pasja, jakąsą motocykle i która objawiała się poprzez chęć zorganizowania otwarcia sezonu motocyklowego w Sochaczewie, wspólne wyjazdy na zloty, różne motocyklowe eskapaday, organizację imprez motocyklowych, organizację akcji "Motorowi Mikołaje", oraz udział w WOŚP. Aby być bardziej wiarygodnym dla naszego otoczenia przyjmujemy formułę stowarzyszenia kultury fizycznej.
Działając w tym duchu rozpoczynamy naszą działalność. Pierwszym większym wydarzeniem dla SMS jest spotkanie z uczestnikami Rajdu Katyńskiego, oraz komandorem tego przedsięwizięcia - p. Wiktorem Węgrzynem w dn. 29.03.2009. Kolejnym ważnym wydarzeniem jest organizacja i przeprowadzenie w dn. 25.04.2009 II Sochaczewskiego Rozpoczęcia Sezonu Motocyklowego. Impreza była bardzo udana, a poranek następnego dnia w ośrodku PTTK Tułowice pogodny.
Równolegle z przygotowaniami do rozpoczęcia sezonu podjęliśmy działania w celu pozyskania na siedzibę SMS obiektu starej przystani kajakowej w Sochaczewie. W wyniku decyzji UM Sochaczew w kwietniu 2009 otrzymaliśmy obiekt przystani wraz z przyległym terenem na trzyletni okres użytkowania. Nasza batalia na przystani to pasmo zarówno sukcesów, jak i porażek. Do tych pierwszych należy zaliczyć uporządkowanie terenu, doprowadzenie energii elektrycznej do budynku, uregulowanie i utwardzenie brzegu Bzury w rejonie przystani, wyłożenie brukiem otoczenia budynku, utworzenie nowego parkingu dla motocykli, utwardzenie drogi dojazdowej na przystań od strony ulicy Moniuszki, odnowienie boiska do piłki siatkowej. Częściowo wykonano także izolację budynku i doprowadzono wodę i wykonano nowy plac na imprezy zlotowe.
Jednocześnie przystań pokazała jak wiele nas jeszcze dzieli i jak wiele czeka nas pracy, by to zmienić. Organizacja lata na przystani nie powiodła się z różnych przyczyn, ale jako główny czynnik można przyjąć zbyt słabą infrastrukturę obiektu. To, co wystarcza motocyklistom niekoniecznie służy innym.
Sezon motocyklowy w toku, jeździmy tyle, ile każdy może. Uczestniczymy w zlotach motocyklowych i różnych imprezach. Między innymi w "Pikniku Country" w Kurdwanowie, odwiedzamy klub Boruta MC w Pruszkowie, licznie wybieramy się na "Piknik Country" do Mrągowa. Bierzemy udział w zlocie klubu Road Runners MC w Kamieńczyku, zlocie NoChance w Toruniu, czy zlocie Amazons WMC, oraz wielu, wielu innych. Nasi członkowie czynnie uczestniczą w życiu motocyklowym wspomagając organizacyjnie i osobowo zloty miłośników Yamahy "DragStar" i Suzuki "Intruder".
W dniu 17.09.2009 SMS uczestniczy razem z ekipą Rajdu Katyńskiego w akcji sadzenia dębów na cmentarzu wojskowym w Sochaczewie ku czci ofiar mordu katyńskiego.
Oficjalne zakończenie sezonu motocyklowego w Sochaczewie organizujemy w dniu 26.09.2009 na przystani. Mimo to jeździmy dalej dojeżdzając do dnia 06.12.2009, w którym na ulicę miasta wyjeżdzają "Motorowi Mikołaje" i rozdają napotkanym dzieciakom całą masę prezentów. Budżet tegorocznej akcji przekroczył trzykrotnie nasze osiągnięcie z roku 2008.
Mimo różnych przeciwności ilość członków stowarzyszenia SMS pod koniec 2009 jest prawie podwojona i wynosi 59 osób. W rok 2010 wchodzimy bardzo udanym udziałem w WOŚP uzyskując w naszej aukcji i kweście znaczący procent ogólnej kwoty zebranej w Sochaczewie. Innym miłym akcentem rozpoczęcia roku 2010 był kulig integracyjny w Kampinosie, gdzie doskonale bawiła się silna ekipa SMS i zaprzyjaźnionego klubu "Szarak".
W tym minionym okresie naszej wspólnej działalności poznaliśmy się lepiej, uwidoczniły się nasze charaktery, wiemy kto jest kim, co jest czyją pasją. Niektórzy z nas dorośli do prawdziwego motocyklizmu, wydorośleliśmy. Mimo różnic nas dzielących jesteśmy razem i to jest naszą siłą.
Działając w tym roku będę dążył do tego, by nasze stowarzyszenie pokazywało się więcej na drodze, w dużych grupach, żebyśmy zaczęli odwiedzać znaczące imprezy zlotowe, oraz poznawać nasz kraj z perspektywy motocykla w drodze.
--
Podpisano:
Mirosław "Stachu" Sowacki
Prezes Stowarzyszenia Motocykliści Sochaczewa
Komentarze: 0 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Życzenia świąteczne i noworoczne |
23 Gru 2009 09:43 |
|
Niech radość i pokój Świąt Bożego Narodzenia towarzyszy wszystkim przez cały Nowy Rok.
Życzymy, aby był to Rok szczęśliwy w osobiste doznania, spełnił zamierzenia i dążenia zawodowe i społeczne oraz by przyniósł wiele satysfakcji z własnych dokonań.
Komentarze: 0 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Motorowi mikołaje 2009 |
07 Gru 2009 10:33 |
|
Imieniny Mikołaja to bardzo dobry pretekst, aby uczynić coś dobrego dla innych. Motorowi Mikołaje wiedzą o tym doskonale. W tym roku przygotowania rozpoczęli już w październiku, żeby wywołać uśmiech na twarzach jak największej ilości dzieci.
W niedzielę 6 grudnia wszystko zaczęło się już koło 9. Mikołaje w większości jeszcze incognito zjawili się w umówionym miejscu. Tam przebrali się w stroje, rozdzielili prezenty i dogadali ostatnie szczegóły. Koło godziny 10:30 stalowe zaprzęgi ciągnięte niestety przez tylko jednego renifera były gotowe do parady. Jakież było zdziwienie mikołajów, kiedy paradą przemierzali Sochaczew, który był wyjątkowo pusty. Sprawa wyjaśniła się kiedy dojechali do Placu Kościuszki, który był wypełniony dzieciaczkami i ich rodzicami. Mikołaje szybko zaparkowali zaprzęgi i ruszyli do pracy. Rozdawali większe i mniejsze paczuszki. Dzieci chętnie dosiadały motocykli i robili sobie zdjęcia. Niektóre dzieci pojawiły się na placu z rysunkami konkursowymi i one również dostały prezenty.
Następnie Mikołaje szybko podzielili się na grupy i pojechali rozdawać paczki do domu dziecka w Giżycach, do szpitala i oczywiście na ulice Sochaczewa.
Paczki rozchodziły się bardzo szybko, więc o 14 w ulubionym miejscu mikołajów, w barze Malibu, Popijając rozgrzewającą herbatkę i zajadając smaczne potrawy zajęli się wyczarowywaniem dodatkowych prezentów.
Dzień był męczący, ale jakże wspaniały. Uśmiechy dzieci działały rozgrzewająco. Wieczorem zmęczeni mikołajowie zasiedli przed telewizorami żeby obejrzeć Kurier Mazowiecki i Wydarzenia, w których materiał o akcji miał być emitowany. Ostatnią rzeczą którą Mikołaje wykonali przed pójściem spać było dodanie zdjęć do albumu.
Takie akcje ładują akumulatory… myślę że spotkamy się za rok, a poniżej kilka opinii:
| Gajowy napisał/a: | | Byłem w domu dziecka jako Mikołaj i widziałem uśmiech na dziecięcych twarzach. Dla mnie osobiście niezapomniane przeżycie. Potwierdziło się powiedzenie: " Człowiek jest tyle wart, ile może pomóc drugiemu człowiekowi" P.S. Pozdrawiam Panie Policjantki !!! :) |
| Bellisima napisał/a: | było fajnie, chrześniak dosłownie wniebowzięty
było to co najbardziej lubi - motory, upominki i mikołaje :) |
I troszkę multimediów do przejrzenia przez długi zimowy wieczór:
Galeria: http://moto-socho.pl/album_cat.php?cat_id=58
Wywiady radiowe: http://moto-socho.pl/dloa...n=category&id=2
Jednocześnie chcielibyśmy podziękować sponsorom, którzy bardzo pomogli nam zorganizować akcję z takim rozmachem:
Lamela Sp. ZOO Łowicz
Condor - Tomasz Domański
Wydział Ruchu Drogowego- Komenda Powiatowa w Sochaczewie
Procter&Gamble
Boryszew ERG SA
Alicja Kossek-Krug
Marzena Rok Sklep Ogólno spożywczy Pokoju 7
Carrefour Sochaczew dyr. Kondrat Szczepański
Krajowe Stowarzyszenie Pomocy Szkole Dyr. biura Elżbieta Lasocka
Radio Fama i Echo Powiatu Grażyna Czubacka
ANEK sp. j. Stanisław Wawer
Krzysztof Kamiński Getim Bank
Beata Brymora MARS
Bank Spółdzielczy Barbara Stańczak
Koło Powiatowe Platformy Obywatelskiej R.P.
LEGO Adam Luberek
Artur Kaźmierczak
Bar Malibu Mariusz Chrząszcz
PAGO Spółka ZOO
Sklep Bejbi
Sklep Wesoła Ciuchcia
SUN-DAY Łowicz
Emilia Sadowska
Agnieszka Rakowska
Salon Era – Sochaczew Żeromskiego 10
Sklep Sportowy Jerzy Hołoś
Dariusz i Maksymilian Tkacz
Auto Gaz Smus
Ostrowska Katarzyna
Sebastian Szczęsny Adrian Sowa -PLUM
Baby Desinge Dariusz Kukawski
Play Mobil Stanisław Tereszkiewicz
Choper Style Sebastian Matusiak
P.H. ARMAR Sochaczew Rozlazłów 19
Hubert Paduch
Sławomir Majcher
Ewa -Polsat
Oktawian Grzeszczak Okno MAX
--
Magda/Megi
Komentarze: 0 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Rozpoczęcie Sezonu 2009 |
20 Kwi 2009 12:16 |
|
II otwarcie Sochaczewskiego Sezonu Motocyklowego
25-26 kwietnia 2009
10:00 - 13:00 - zbieramy się w Muzeum Kolei Wąskotorowej
Jest to jedno z największych tego typu muzeów (więcej tutaj ). Dla motocyklistów wjazd (z maszynami!) darmowy. Dodatkowo na miejscu motocykle wystawi Yamaha Połczyńska. Dla osób postronnych cena wejścia wg. stawki muzeum. Zapraszamy! Warto być wcześnie!
13:00 - 14:00 - parada do Brochowa
Parada prowadzić będzie ulicami naszego miasta w kierunku Żelazowej Woli, a następnie w kierunku Brochowa.
14:00 - msza polowa
W Brochowie poprowadzona zostanie specjalna msza polowa dla motocyklistów, poświęcenie motocykli. Wszystko odbędzie się w historycznym miejscu - związanym z Bitwą nad Bzurą.
ok. 14:40 - pokaz ratownictwa medycznego/wypadkowego
Pokaz zorganizowany dla nas przez jednostkę Straży Pożarnej i Szpitalny Oddział Ratunkowy - będzie gorąco !
ok. 15.30 - przejazd do Tułowic.
Ostatecznie zatrzymamy się w ośrodku PTTK w Tułowicach, znanym już z naszego ostatniego zakończenia sezonu. Na miejscu muzyka, konkursy i zabawa do rana :)
Ceny za wjazd na teren ośrodka:
- 10zł/osoba - w cenie tylko wjazd na teren zlotu (ośrodka)
- 20zł/osoba - w cenie znaczek zlotowy i jeden ciepły posiłek
- 40zł/osoba - w cenie znaczek zlotowy, jeden ciepły posiłek, oraz nocleg w domku*.
* dostępnych jest około 85 miejsc w domkach 8-10 osobowych. Wcześniejsza rezerwacja miejsc: Waldemar Gosik, (+48) 508 077 227. Domki można rezerwować również przy wjeździe (o ile będą jeszcze dostępne). Osoby, które dokonają rezerwacji telefonicznej prosimy o wjeżdzanie w pierwszej kolejności.
** jeśli macie pytania - możecie je zadać w >> temacie na naszym forum, lub kontaktując się ze stowarzyszeniem.
Komentarze: 11 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Jasna Góra 2009 |
20 Kwi 2009 12:16 |
|
Dzionek zapowiadał się piękny za oknem słońce i na termometrze 2 stopnie . Słowem wymarzona pogoda na wyjazd na Jasną Górę. Wstałem o 6:50, herbatka, toaleta i do garażu . A tu niespodzianka, zapomniałem że wczoraj podczas konwoju ślubu padał deszcz. Mój Kredens wyglądał żałośnie, więc szybkie mycie i czyszczenie i udało się zdążyć na 7:45 na Plac Kościuszki. Tam już czekał tadeo i kogutek, miał jeszcze dołączyć stary kogut i w drogę. Zanim jednak się pojawił , zawitał do nas Maciek (miał jechać do Zamościa ), stwierdził że jedzie z nami i że za chwilę dołączy jeszcze kilka maszyn .
Razem było nas 8 maszyn. W końcu o 8:15 ruszyliśmy i było bardzo fajnie (do Bolimowa ). Wtedy okazało się że słońce nie grzeje tak jakby mogło się wydawać , 2 stopnie robią swoje i... no właśnie, miało być 100 na godzinę a było 160 Z hajką Krzyśka więcej się nie ścigam Oni pojechali i ja i Oktawian podziwialiśmy puszczę . Spotkaliśmy się na Orlenie w Skierniewicach. Gorąca kawa dobrze wszystkim zrobiła, więc dalsza droga znowu z uśmiechem na ustach. Później jeszcze małe tankowanie i druga kawa (jakoś tak rześko dziś rano było brrrr) i o 11 z minutami dotarliśmy do Jasnej Góry. Darek zabytek dał nam namiary na Naszych, więc wiedzieliśmy gdzie się kierować. Niestety zerowe szanse na wjechanie o tej porze pod klasztor
Ale że dzień był piękny a fantazja w Nas ułańska wylądowaliśmy pod samym murem ( no po prawdzie jakieś 200m od ołtarza ). Motocykle zaparkowane, my troszkę przebrani (czytaj rozebrani) ruszyliśmy na zwiady . Udało się dosyć szybko odnaleźć Naszych Zabytków. Po powitaniach ze naszymi kolegami ruszyliśmy na rekonesans. Nabyliśmy znaczki zlotowe, oddaliśmy krew (dla potrzebującego motocyklisty) i wtedy głos z samej góry oznajmił że pora wracać do własnych maszyn bo Msza się zaczyna.
Muszę przyznać że kilka razy byłem na Mszy na Jasnej Górze , ale dziś po raz pierwszy gdy przyjąłem komunię poczułem taki dreszcz i wzruszenie jakich nigdy wcześniej nie zaznałem w TYM miejscu. Po mszy ruszyliśmy w drogę powrotną do domu.
Wyobraźcie sobie kilkanaście tysięcy motocykli , które na raz ruszają. Dobrze że Tadeo podsunął pomysł by spotkać się w razie rozdzielenia na pierwszej stacji benzynowej za Częstochową w kierunku Sochaczewa. 40 kilometrów przejechałem sam, a później co chwilę ktoś dołączał. Zjedliśmy obiadek i w dobrych nastrojach i pięknej pogodzie ruszyliśmy do domu. Reszta drogi upłynęła prawie cudownie (prawie bo w Żyrardowie zauważyliśmy że jeden z nas zgubił antenę CB). W socho na placu zameldowaliśmy się o 17, wypiliśmy kawkę zrobiliśmy zdjęcia na pamiątkę i każdy ruszył w swoją stronę .
To był naprawdę Piękny dzień, a ja dziękuję wszystkim którzy się do niego przyczynili .
--
Tomek
Komentarze: 5 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Wyprawa łupieżcza na Nowy Duniów. |
21 Mar 2009 05:26 |
|
Co wam napiszę, to wam napiszę, ale wam napiszę.
Dnia Pańskiego 10 IV 2009 AD, przy słońcu grzejącym, a wiaterku wiejącym niczym madagaskarska bryza, Trzech Sochaczewskich Rycerzy, Adam herbu Rączka, potocznie Braajanem zwany (podobnież to z Norweskiego języka wzięte, aby wrogom krew w żyłach strachem mrozić), Jakub z Gołębiowa, a także ojciec jego, Piotr, na wyprawę łupieżcą ruszyli.
Tego dnia upatrzyli sobie niczego nie świadomych chłopów z grodu Nowy Duninów. Z nazwy wywnioskowali, że to azaliż musi być dawny dwór myśliwski Łukasza herbu Dunio, obecnie opuszczony przez swojego prawowitego właściciela, którego to dalecy i zacni przodkowie najpewniej ów gród założyli przed wiekami. Na szczęście, Łukasz herbu Dunio, rycerz silny i wojowniczy, wolał przebywać w obecnej stolicy światowego motocyklizmu, Sochaczewie, gdzie człowiek o jego talentach miał większe możliwości rozwoju. Utwierdzeni wtedy w swoim przekonaniu o słuszności wyboru swojego celu, którego atrakcyjność ponadto w internecie opiewana była, wyjechali. Mimo cela łupieżczego, liczyli także na możliwość odbicia wsi z przyległościami na rzecz prawowitego właściciela.
Wyjazd do łatwych nie należał, oj nie, albowiem tego dnia nasze miasto przeżywało barbarzyńskie oblężenie, Dniem Targowym Przed Świętami zwanym. Na okolicznych kramach kupcy posiadali dobro wszelakie, jednakże wpierw owe towary przywieźć musieli. Nasi bohaterowie dzielnie przedzierali się przez gęste od wozów drogi, pomagając sobie marsowymi minami i bojowymi okrzykami. Rumaki ich wzbudzały respekt, a zbroje lśniły, co wyraźnie pomagało w zadania wykonaniu. Odwiedziwszy miejscowego płatnerza i zbrojmistrza, Sebastiana Tapicera, ruszyli prosto na gościniec.
Wzorem swoich przodków podjęli wspólną pieśń podróżną, w której Braajan zapodawał basem, a moście z Gołębiowa byli tenorami. Po drodze zatrzymali się w przydrożnym sklepie, w cela posilenia się. Poczęstunek składał się z typowego jedzenia kuchni Piastowskiej, czyli bułek i śledzi w pomidorach, pochodzących z kałuży Bałtykiem zwanej.
Po dotarciu do Duninowa, rozpoczęli napad! Wjechali hurmem, zdobyli przyczółki i zdławili opór w mgnieniu oka! Już mieli przystąpić do rabowania i gwałcenia, gdy okazało się, że .... nie ma czego rabować ani gwałcić! Albowiem Duninów ma czas swojej świetności dawno za sobą. W mieścinie tej ostała się jeno dawna posiadłość Duniów, jednakże znajduję się ona w opłakanym stanie. Dwór zamknięty na cztery spusty a budynki gospodarcze się rozsypują. Po raz kolejny okazało się, że internet to wiarołomca i warchoł. Rycerze przetrząsnęli ruiny w poszukiwaniu skarbów, jednak nie znaleźli nawet jednej złotej monety. Zasmuceni tym faktem, spakowali juki i przysposobili się do powrotu.
Piotr z Gołębiewa, jako starszy w tym gronie i najbardziej doświadczony, zaproponował przejazd przez tajemny szlak w lesie. Miało to pozwolić grupie odwiedzić znaną mu gospodę i posilić się przed drogą powrotną. Droga okazał się sporym wyzwaniem dla jeźdźców oraz ich ciężkich rumaków. Zdradzieckie, sypkie piaski i nierówny teren wymagał dużej tężyzny i umiejętności w powożeniu. O wiele lepiej by się sprawdziły tam konie rasy Enduro lub też Cross. Po przybyciu na miejsce, nasi bohaterowie stanęli w osłupieniu. Zdrada! Gospoda zamknięta! Cóż było robić, ruszyli dalej. Droga wiodła ich coraz dalej w las, a ścieżki coraz bardziej się plątały. Niechybnie po dziś dzień błąkali by się tam, strasząc ludność, gdyby nie poratował ich miejscowy na kucyku rasy Skuter. Wyprowadził on ich z gęstej puszczy na gościniec, czym zyskał sobie sympatie i dozgonną wdzięczność.
Z nową nadzieją w sercach, pojechali do grodu Łąckiem zwanym. Radości nie było końca, albowiem wreszcie znaleźli otwartą gospodę, "Pod Kasztanami". Mimo braku kasztanów, jadło nie było złe, i w dodatku, mało kosztowało. Swawolom i gawędom nie było końca. Po zdjęciu swoich pancerzy, rycerze wypróbowywali ekwipunek swoich towarzyszy, czego efekty widzimy poniżej.
Z gospody wyruszyli od razu do Sochaczewa. Droga minęła szybko bez przygód. Na Placu Kościuszki Braajan zaproponował odwiedzenia miejscowej stadniny, którą zarządza Łukasz herbu Dunio oraz Jasiek herbu Jasiek. Wizyta była konieczna, albowiem koń Braajana dziwnie utykał na tylną nogę, co jego właścicielowi niszczyło spokój ducha. W stadninie wiele rumaków czekało na swoją kolej, jednak zarządcy znaleźli czas dla Rycerzy. Łukasz herbu Dunio ze spokojem i rozwagą przyjął wieści o stanie swojego dworu, po czym zajął się rumakiem Braajana. Po rozmowie i wypakowaniu transportu ceramiki wszelkiej maści (kto był ten wie), Braajan pozostał wspierać w chorobie swojego konia, a Panowie z Gołębiewa ruszyli w stronę zachodzącego słońca w poszukiwaniu następnej przygody...
Komentarze: 3 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Wyprawa świąteczna do Nieporętu |
21 Mar 2009 05:26 |
|
W świąteczny poniedziałek , w godzinach kiedy większość jeszcze spała albo już zajadała się śniadankiem, skromna grupka w składzie Palua ,Megi, Bryan i Gołąb wybrała sie w trasę, tyle że żadne z nich nie znało dokładnej drogi . Jednak nikt nie przykładał do tego wagi, gdyż Gołąb miał mapę,ale jak się później okazało trochę nie kompletną.
I tak jechaliśmy sobie nie znając drogi do celu , pogoda robiła się coraz ładniejsza i tak naprawdę nikomu to nie przeszkadzało. Wątpliwości pojawiły się gdy znaki zaczęły pokazywać , 12km do Pułtuska . Krótki postój i co się okazało??. To wszystko był podstęp Kuby który chciał zobaczyć zamek w Pułtusku!! Jednak w porę go rozszyfrowaliśmy i zawróciliśmy na właściwą drogę. Jeszcze krótki przystanek na stacji benzynowej po jednorazowego grilla i dojechaliśmy do celu przeznaczenia,czyli nad Zalew Zegrzyński.
W czasie gdy Panowie udali się po kiełbaskę i pizzę , Panie korzystały z pięknej pogody wygrzewając się na słoneczku. Nadszedł czas na rozpalenie grilla, to co się tam działo niech pozostanie słodka tajemnica uczestników wyprawy a ja tylko powiem , że zobaczyć jak robi się pizze na grillu bezcenne. Po obfitym posiłku , kiedy to Bryan nie oszczędził nawet zwęglonej kiełbasce, przyszedł czas na powrót do domu, który okazał się na szczęście znacznie krótszy niż droga nad zalew
Dzień na pewno możemy zaliczyć do udanych. Nie wiem jak reszta ale ja po przejechanych 200 km i tonie zjedzonej kiełbasy byłam przyjemnie zmęczona i baaaardzo zadowolona z wyprawy. Więcej zdjęć jak zwykle do wygrzebania w naszym albumie.
--
Paula
Komentarze: 0 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Założenie Stowarzyszenia |
21 Mar 2009 05:26 |
|
|
08.02.2009 Zebranie Założycielskie "Czar PRL-u" W Zebraniu Założycielskim uczestniczyło 16 osób. Zebranie otworzył "Waldek Zabytek" zapoznał zebranych z celem zebrania i przedstawił zebranym porządek obrad. Po dyskusji Zebranie Założycielskie podjęło nastepujace uchwały:
założenie Stowarzyszenia "Motocykliści Sochaczewa"
wybór Komitetu Założycielskiego w składzie: Tomek - przewodniczący, Waldek Zabytek - sekretarz.
Zebranie Założycielskie upoważniło Komitet Założycielski do podejmowania wszelkich działań zmierzających do wpisania 'Motocyklistów Sochaczewa" do Ewidencji Stowarzyszeń.
11.02.2009 - I Walne Zebranie Stowarzyszenia w "Alibi" Odbyło się ono przy udziale 36 osób. W imieniu Komitetu Założycielskiego Waldek Zabytek poinformował przybyłych, o uzyskaniu wpisu do Ewidencji Stowarzyszeń przy Starostwie Sochaczewskim tymi słowami: "Mamy Stowarzyszenie MOTOCYKLIŚCI SOCHACZEWA". Następnie zaproponował porządek obrad i podjęcie uchwał w sprawie wyboru władz Stowarzyszenia. Po dyskusji i głosowaniu tajnym ustalono Władze Stowarzyszenia. Jest to historyczny moment w życiu naszej grupy motocyklowej, który, mam nadzieję, wbije się na stałe w nasze serca. Koledzy i koleżanki - dla nas nie ma żadnego znaczenia kto będzie zajmował jakie stanowiska - całym sercem będziemy dalej tworzyć nasze motocyklowe środowisko, tak aby nam wszystkim było super , abyśmy razem wspólnie spędzali fajne chwile w połączeniu z naszą wspólną pasją - motocyklami. Przekażcie te refleksje wszystkim znajomym motocyklistom z naszego terenu i okolic, aby dołączyli do naszego Stowarzyszenia i wspólnie z nami tworzyli nową historię motocyklizmu, zabawy i przyjemności z bycia Motocyklistą Sochaczewa.
Nasze Władze zadbały o to, że mamy już:
Zaświadczenie o nadanym Numerze Identyfikacyjnym
REGON 141753612
Decyzje w sprawie nadania Numeru Identyfikacji Podatkowej
NIP 837 177 28 47
Mamy też swoje Logo.
Naszą działalność opieramy na naszym Statucie.
Wpisu dokonano na podstawie Decyzji Nr.01/E/09 pod nr 55 Ewidencji Stowarzyszeń.
A poniżej kilka archiwalnych wypowiedzi, aby wszyscy widzieli ile to dla nas znaczy:
| zbymus napisał/a: | | Dla normalnego człowieka życie przebiega w szarości ,w rutynie ,we względnym porządku. Dla mnie dzień dzisiejszy jest uwiecznieniem mojego zapału, zaangażowania, mojego wkładu pod każdą postacią (to nie przechwałki to refleksje). Mało jest dni w życiu człowieka bardzo szczególnych,czekałem na ten dzień ok 25 lat . Różnie toczyło się moje życie, z motocyklami byłem zawsze nawet wtedy gdy mi ich brakowało. Od dzisiaj zaczyna się nowa historia Motocyklistów Sochaczewa. Jestem pod wrażeniem, utwierdziłem się w przekonaniu o naszej dojrzałości. Teraz może być tylko lepiej. Spokojniej będzie na pewno.Oby nie było nudno. |
| rudolf55 napisał/a: | | Historia Motocyklistów Sochaczewa zaczęła się od wyjazdu do Grabiny (w moim przekonaniu). Dziś może ona przybrać postać formalną, w majestacie prawa. Niespełna rok motocyklowych pasjonatów to bardzo burzliwy, ale i twórczy okres. Mamy za sobą wiele wspólnych, wspaniałych imprez, akcji i wyjazdów. Ale i wiele gorących dyskusji, dąsów, gniewania, odchodzenia i wzajemnych przeprosin. Oznacza to, że miłość do motocykli i pasja wspólnej jazdy biorą górę, że czujemy potrzebę bycia razem, choć każdy z nas ma prawo inaczej to rozumieć. Mam nadzieję, że w imię naszych motorowych fascynacji zdobędziemy się na kompromisy, wzajemne zrozumienie i dużo, dużo tolerancji. Zaufanie okazane dzisiaj koleżankom i kolegom wybieranym do zarządu naszego Stowarzyszenia będzie im potrzebne w najbliższym czasie, ale i w dalszej perspektywie. Wyrażam tylko swoje zdanie, swoje oczekiwania, bo jestem przekonany, że idziemy dobrą drogą i w dobrym kierunku. |
| Gołąb Senior napisał/a: | | Dla mnie "nasza"historia motocyklowa zaczęła się 6 kwietnia na Placu Kościuszki-wtedy zobaczyłem tylu sochaczewskich motocyklistów,wiedziałem że na rozpoczęciu się nie skończy ,że ta grupa będzie chciała się scalić. |
-zbymus-
Komentarze: 3 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Ladies Night |
07 Lut 2009 02:33 |
|
6 lutego 2009 roku Salon Yamaha- Połczyńska zorganizował Ladies Night Kiedy zmrok zapadł pojawiła się na miejscu liczna reprezentacja pań z naszego forum Niebanalny skład, czyli Paula, Wiola,Katt, Megi i (jak się później okazało) Siwucha, wraz z osobami towarzyszącymi :-p przekroczył próg jaskini rozpusty. Atrakcjom nie było końca.
Pan instruktor z Pro-Motora prowadził interesujące wykłady o prawidłowej jeździe w grupie, jak poradzić sobie z postawieniem ciężkiego motocykla, oraz jak świadomie stosować przeciwskręt. Na piętrze panie z salonu kosmetycznego Milord zmieniały nas w boginie sexu przez wyszukane fryzury i niebanalne makijaże.
A na parterze… ehhh… kolorowe kanapeczki, napoje bez % i magiczny bar, a za nim dwóch niezwykle urodziwych i elokwentnych panów serwowało pyszności, było słodko, kwaśno i kolorowo.
Wieczór umilał DJ puszczając nieśmiertelne klasyki rocka. Natomiast kiedy sytuacja się rozluźniła przerzucił się nie akcenty bardziej taneczne. W trakcie wieczoru odbywał się wykład o tym jak dobrze przygotować się do sezonu, jak pielęgnować kask, a także kurs samoobrony prowadzony przez jedyna babską szkołę samoobrony.
Jedną z atrakcji był pokaz mody w którym w role modelek wcieliłyśmy się my, czyli uczestniczki wieczoru. Prezentowałyśmy firmowe polarki i koszulki Yamahy
Wieczór dla Pań nie może odbyć się bez panów… więc powiem tylko ze było ich dwóch, a atmosfera zrobiła się gorąca. Jeden był marynarzem, a drugi właśnie wyszedł z Matrixa :P
Kluczowym elementem była premiera dwóch motocykli: miejskiego XJ6 Diversion, oraz choppera XVS950A Midnight Star. Piękności, ale cichutko warczały…
Przed salonem stały lśniące auta z salonu fiat z kierowcami, aby panie mogły spróbować jazdy z szoferem po Warszawie.
Imprezę odwiedziło liczne grono wspaniałych pań z Amazons. Powiem wam tylko, że już wiem co to znaczy złamać zasady w MCi cieszę się że zdecydowaliście się na stowarzyszenie.
Ogólnie rzecz biorąc wieczór okazał się bajkowy i bardzo mile mnie zaskoczył. Zapraszam do oglądania zdjęć w Albumie
Komentarze: 16 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Życzenia świąteczne |
23 Gru 2008 12:20 |
|

Gdy na zimowym niebie Gwiazda Betlejemska zaświeci,
przy Wigilijnym stole siadają dorośli i dzieci.
Życzenia sobie składają opłatkiem się łamiąc,
mówią o przyszłości i Tych co odeszli wspominają.
Do tych życzeń serdecznych i my się przyłączamy:
niech zdrowie, szczęście i miłość zawsze będą z Wami.
Szerokości i przyczepności!
Zespół Moto-Socho.pl
Komentarze: 0 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| MOTOROWI MIKOŁAJE 06.12.2008. |
14 Gru 2008 05:28 |
|
Gdzieś po zakończeniu sochaczewskiego sezonu motocyklowego na na forum http://moto-socho.pl/ ukazał się post tępującej treści:
| Cytat: | Zbliżają się Mikołajki, dzień ten to sobota.
Moja propozycja jest taka.
--- Zakupić 10 kompletnych ubiorów Mikołaja ( na to zrobić składkę)
--- Utworzyć dwie grupy po pięć motocykli ( motocyklista Mikołaj)
--- Jeździć po mieście po jednej godzinie różnymi ulicami
--- Po upływie godziny przebiera się następna dziesiątka itd.
--- Jazda taka miałaby się odbywać w godz. 10.00 do 17.00
Czy są chętni ? Pogoda może być różna, ale zabawa dla wszystkich super.
Ciekawe co by mówiło o nas nasze miasto. |
Ten post ,ta informacja, a jednocześnie zaproszenie do działania było strzałem w dziesiątkę. My, Motocykliści Sochaczewa jesteśmy podatni na propozycje wynikąjace z serca, oczywiście, poparte rozumem i konstruktywną dyskusją. Przygotowania nasze trwały około półtora miesiąca ,na każdych czwartkowych spotkaniach w Pubie "Malibu" na bieżąco dogrywaliśmy sprawy techniczne całej akcji, którą nazwaliśmy "Motorowi Mikołaje"
Stało się nasz >> kalendarz << pokazał datę 06.12.2008. Powoli ok. godz.10.00 na ulice Sochaczewa wyjeżdżają pojedyncze motocykle, a na nich "Motorowi Mikołaje".
"Gdzie Oni jadą , co się będzie działo?" Pytają przechodnie. Mieszkańcy nie wiedzą do końca o naszej akcji, miała to być niespodzianka, która musiała sie udać bez względu na pogodę. Zbieramy się wszyscy na Placu Kościuszki przy fontannie, tu jest nasza Laponia, tu właśnie dzielimy sie na grupy, tu pakujemy paczuszki na motocykle i w worki. Mikołajowe worki i mikołajowe kosze. Ruszmy wwrrrr...wrrrrr....rrrrrr.......Wszyscy razem, 24 -rech "Motorowych Mikołajów" ...wrrrr...wrrrr....rrrrr...z nami Śnieżynkiubrane na czerwono i na niebiesko (policjantki).
Parada "Motorowych Mikołajów" przejechała ulicami miasta Sochaczewa w eskorcie i przy dźwiękach policyjnych trąbek - uuuuUUUUuuuu, uuuuUUUUuuuu, uuu... Wszyscy tj. mieszkańcy, przechodnie, kierowcy, dzieci, witali nas z wielkim entuzjazmem. Ta radość ,ta przychylność bardzo nam się udzieliła był to moment utwierdzający w przekonaniu o słuszności całego tego przedsięwzięcia,o słuszności trudów, które nas spotkały przy organizowaniu, gromadzeniu, pakowaniu mikołajkowych paczuszek. Udało nam się dzięki własnym wkładom i dzięki pomocy innych (osoby prywatne,firmy) przygotować przeszło 800 paczek fajnych podarków.
-------------------------------------------
Paczuszki te w imieniu Św. Mikołaja rozdawaliśmy dzieciaczkom, które spotkaliśmy spacerujące po ulicach naszego miasta.
Część tych paczek przekazaliśmy do oddziału dziecięcego Szpitala Powiatowego i do Powiatowego Osrodka Interwencji Kryzysowej , następną część rozwieżliśmy do dzieci z wyciągniętą ręką (nie chcę tu nikogo urazić-biedniejszych).
-------------------------------------------
Całe to nasze mikołajkowe spotkanie miało pokazać nas Motocyklistów Sochaczewa jako grupę ludzi którym warto zaufać ,że jesteśmy mieszkańcami tego miasta że czujemy potrzeby małych mieszkańców, że chcemy być traktowani, nie jako motocyklowi szaleńcy. My jesteśmy ludźmi z motocyklowymi charakterami.
zbymus
Komentarze: 2 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Przybyli Mikołaje pod fontannę |
08 Gru 2008 05:29 |
|
W sobotni ranek, 6. grudnia Plac Kościuszki zaroił się od czerwonych kubraków. To przybyli Mikołaje na swych wspaniałych motocyklach. Renifery dostały wolne, a do akcji ruszyły stalowe rumaki. Motorowi Mikołaje wywołali niemałe zdziwienie wśród dorosłych mieszkańców Sochaczewa, a cóż dopiero mówić o nieletnich wielbicielach Świętego.
Kto wymyślił taką oryginalna akcję? Zwykli ludzie – sochaczewscy motocykliści, którzy chcieli zobaczyć uśmiechy na buziach dzieci. Pomysł kiełkował w ich głowach od jakiegoś czasu, aż wreszcie dojrzał i przybrał odpowiednią formę. I doprawdy nie jest tu ważne, kto to pierwszy wymyślił. Ważne jest to, że spontanicznie i całkowicie bezinteresownie znaczna grupa młodszych oraz starszych właścicieli jednośladów (wliczając oczywiście i „koszowców”) skonsolidowała się i wspólnymi siłami uczyniła rzecz nie całkiem zwyczajną. Sochaczewscy motocykliści własnym sumptem i przy udziale wielu sponsorów sporządzili ponad 800 paczek ze słodyczami i upominkami dla dzieci.
Prezenty Motorowi Mikołaje rozwieźli do kilkudziesięciu domów, których adresy podał im Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, odwiedzili oddział pediatryczny miejscowego Szpitala Powiatowego. Przez kilka godzin krążyli też po ulicach Sochaczewa i okolic, rozdając upominki dzieciom.Akcję Motorowych Mikołajów wspierali policjanci z Komendy Powiatowej, dbając o bezpieczeństwo i pomagając przy upominkach.
Tegoroczne Mikołajki w Sochaczewie z pewnością przejdą do historii jako wyjątkowe. Byłam tam, widziałam, jestem pod wrażeniem, podobnie zresztą, jak inni. Śledziłam narodziny pomysłu, gromadzenie podarunków, kompletowanie paczek. Nawet matka natura spojrzała przychylnym okiem na Motorowych Mikołajów i po porannych deszczach rozświetliła okolicę słońcem. Sochaczewscy motocykliści przepraszają te dzieci, które nie dostały upominku z rąk Motorowego Mikołaja i mówią, że za rok postarają się dotrzeć do większej ich liczby. Dziękują też wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do zorganizowania sobotniej imprezy.
Więcej zdjęć znajduje się w Albumie ( http://moto-socho.pl/album_cat.php?cat_id=41 )
--
balbina
Komentarze: 0 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Okrągły motocross w Sochaczewie |
15 Lis 2008 11:03 |
|
11 listopada 2008 po raz dwudziesty na torze motocrossowym w Sochaczewie zawarczały motocykle. Okrągła rocznica XX Grand Prix Niepodległości w tym roku nazwane imieniem Władysława Dudzińskiego, zasłużonego działacza, założyciela Sochaczewskiego Klubu Motorowego „Szarak“. Jak zwykle nie można było narzekać na frekwencję zawodników, którzy przybyli w liczbie 182 (największa frekwencja w Polsce na zawodach motocrossowych), z całej Polski jak również Ukrainy i Słowacji. Nie zabrakło też zawodników motocrossowej czołówki Polski tj. Arkadiusza Mańki , braci Kędzierskich, Pawła Nowickieko, braci Lonka, ale oni wiedzą o co się ścigają – o wysoką nagrodę pieniężną ufundowaną przez p. Jerzego Kaczora właściciela firmy „Aljeka“. Dużą ciekawostką był żużlowiec Jacek Golob, który wystartował tym razem na motocyklu crossowym w klasie „B“.
Piękna pogoda, dobra organizacja przyciągneła rzesze kibiców oblegających most i centralną część toru. Świetnie przygotowany tor zachęcał do szybkiej jazdy co u niektórych zawodników wywołało przerost możliwości nad umiejętnościami, w rezultacie spowodowało to kilkukrotny wyjazd karetki z poszkodowanymi. Tu wielkie ukłony w stronę obsady karetki, która niesamowicie sprawnie przeprowadzała akcje ratownicze, dzięki czemu udało się zakończyć zawody przed zapadnięciem zmroku. Na skokach sprawnie działała nowo powstała grupa "Motocykliści Sochaczewa" ( www.moto-socho.pl ), którym Szarak serdecznie dziękuje.
Na początek wystartowały maluchy – „nadzieje polskiego motocrossu“ i tak w klasie 65 swój bieg wygrał Michał Krech (MK Olsztyn) przed Patrykiem Zdunkiem (AMK Poltarex Człuchów), jako trzeci do mety dojechał Kacper Kozłowski. Szarak kolejno 6 – Mateusz Kołodziejak, 8 – Wiktor Witkowski, 9 – Mateusz Białowąs. W klasie MX85 wygrał Oskar Barański ( obecny v-ce Mistrz Polski), drugi był Paweł Albin, a trzeci zawodnik Szaraka Sochaczew Oskar Wrzesiński, na szóstej pozycji również zawodnik Szaraka Wojciech Kozowski. Tego dnia odbyły się także wyścigi klas amatorskich. Organizator podzielił zawodników na trzy klasy B,C,D i tak w klasie B kolejno zameldowali się Kamil Grzyb, Łukasz Majewski i Jurij Naumczyk (Ukraina), na 21 miejscu do mety dotarł Szarakowiec – Artur Kacprzak niegdyś świetny zawodnik, obecnie po 15 latach wracający do tej dyscypliny sportu, w klasie C pierwszy Paweł Grabowski, drugi Marek Jarząbek, trzeci Paweł Karliński na 22 miejscu dotarła jedyna zawodniczka w Szaraku Natalia Góralczyk, 31 był Daniel Pływaczewski, 34 Jarosław Flaszczyński, 35 Piotr Szymborski (wszyscy trzej z SKM Szarak), wklasie D – pierwszy Arkadiusz Meredyk, nastepnie Marcin Kalinowski i Maciej Lipiec, w quadach kolejno Marcin Radziszewski, Szymon Stańko, Sebastian Małyszko, zawodnicy Szaraka po nieudanym starcie dogonili czołówkę i uplasowali się kolejno piąty Rafał Kamiński, szósty jego brat Kacper Kamiński. Najważniejszy wyścig tego dnia czyli 45 min + 2 okrążenia Klasa Open Licencja A - na starcie stanęli zawodnicy z czołówki polskiego motocrossu. Od samego początku prowadził Arek Mańk i to on zdobył Puchar GP Sochaczewa 2008. O drugie miejsce walczyli Łukasz Lonka i Łukasz Kędzierski. Po błędzie Łukasza Lonki jako drugi przyjeżdża Łukasz Kędzierski. Trzeci na podium jest Lonka. W barwach Szaraka wystartował po długiej przerwie Tomasz Kodym, w latach 1991 i 1992 zdobywca Pucharu GP Sochaczewa, który ukończył bieg w połowie stawki, ulegając dużo młodszym i lepiej wytrenowanym kolegom tylko kilkanaście sekund, kończąc bieg na 16 miejscu.
Rozdanie nagród odbyło się już przy sztucznym oświetleniu w parku maszyn, ale było o co walczyć, puchary, nagrody finansowe rozdane zostały do trzeciego miejsca, atrakcyjne nagrody rzeczowe trafiły do zawodników od 1 do 9 miejsca. W gronie nagrodzonych znalazły się cztery kobiety - zawodniczki oraz najmłodszy zawodnik w klasie OPEN licencja A i najmłodszy zawodnik całej imprezy.
Zwycięzca - Arkadiusz Mańk po zawodach: | Cytat: | | Jestem bardzo zadowolony z wygranej. Jest ona trochę niespodziewana ponieważ nie trenowałem ok półtora miesišca z powodu kontuzji kolana. Kondycyjnie było trochę ciężko ale udało się rozłożyc dobrze siły i ukończyć bieg na pierwszym miejscu. Organizator tutaj zawsze dbał o wysokie nagrody i tym razem jestem mile zaskoczony . |
Artur
Komentarze: 4 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Wycieczka do Wyszogrodu |
20 Paź 2008 01:11 |
|
W związku z moim powrotem z Wielkiej Emigracji Wrocławskiej, postanowiłem odkurzyć motocykl i nakręcić na opony nowych parę kilometrów. Ponieważ w piątek z powodu kiepskiej, deszczowej pogody zrobiłem na ojcowym HD tylko 250km, na sobotę umówiłem się z bryanem. Mieliśmy się spotkać pod jego blokiem. Jako, że Harley już tego dnia wyjechał z Gołębiem Seniorem na grzbiecie w teren, ja wystawiłem swoją Hondę VT600. Pojechałem wpierw na stację benzynową zatankować, gdzie przypadkiem spotkałem Piotrka na swojej Hondzie CBR900 FireBlade. Pozdrowiliśmy się tylko i każdy, na razie, pojechał w swoją stronę. Bryana spotkałem nie na umówionym miejscu, lecz na mieście jeżdżącego sobie razem z Piotrkiem. Widocznie nie mógł już wytrzymać . Podjechaliśmy razem do warsztatu ChopperStyle (po drodze się trochę gubiąc - wiem, że ciężko się zgubić w Sochaczewie, ale my się naprawdę postaraliśmy) skąd po krótkiej rozmowie dołączył do nas Gołąb Senior na swoim HD.
Nasza grupa Czterech Wspaniałych postanowiła pojechać na częste miejsce motocyklowych wycieczek z Sochaczewa, czyli stary most drewniany w Wyszogrodzie. Po drodze parę przygód się zdarzyło - a to Gołąb Senior nie zatankował i skończyło się paliwko, a to bryan miał problem z wyjechaniem z pobocza, ponieważ koło mu się omsknęło na asfalcie, ja za to nie wyhamowałem przed jednym skrętem i musiałem się zawracać. Jednak nie tracąc humoru dojechaliśmy szczęśliwie na most, na którym po krótkim postoju postanowiliśmy coś zjeść.
Jednak Wyszogród to nie taka metropolia jak chociażby Sochaczew, i znaleźć tam jakąkolwiek jadłodajnie jest trudniej niż tani i sprawny motocykl na Allegro. Pokierowani przez tubylców trafiliśmy pod dziwną restaurację, ukrytą przed społeczeństwem bardziej niż tajne siedziby Adolfa z II WŚ. Jedzenie mieli jednak niezłe, a ponieważ Gołąb Senior stawiał to każdy się najadł do syta. Przy jedzeniu omówiliśmy ostatnie wydarzenia związane z Moto-Socho.
Powrót przebiegł już bez przestojów i szybko dotarliśmy na Plac Kościuszki, gdzie ja, Bryan i Piotrek (Gołąb Senior pojechał od razu do domu kafelki w łazience układać ) rozmawialiśmy o wszystkim i niczym (min. o tym: http://pl.youtube.com/watch?v=3uftJ3JJQk4 i http://pl.youtube.com/watch?v=1uynmApjhWI ).
Potem krótka rundka po mieście i do domu - następny dzień dobrze spędzony.
P.S. Zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie.
Za jakiś czas dodam zdjęcia.
Gołąb
Komentarze: 25 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
|
|
"Przychodzi dzień w którym robimy poważny błąd w życiu" napisał Jasiek na Forum i dodał "chłopaki potrzebuję pomocy, mój najlepszy przyjaciel (też 2oo) zmienia stan cywilny,trzeba go rozweselić". Przyjaciel w potrzebie ,my, chłopcy spod znaku moto-socho podejmujemy jedną decyzję - JEDZIEMY. Nie jest w tym momencie ważna praca,rodzina, itp. Nasze spotkanie starym zwyczajem zaczynamy na Pl. Kościuszki, miejsce to uważamy za NASZE.
Jedziemy do Pana Młodego do Pani Młodej, następnie razem ruszamy z orszakiem weselnym do kościoła w Brzozowie, tu mamy usłyszeć sakramentalne TAK. Tu też nasi chłopcy od sportów pokazują sztukę jazdy na kole i palenie gumy. Powiem tak ,nie jestem do końca pewny ale myślę, że goście weselni byli z tego zadowoleni mimo że to wszystko działo się przed kościołem.
Po mszy, ponownie bierzemy młodych w środek naszej kolumny i ruszamy do domu weselnego do Gąbina. I tu dzieje się ciekawa rzecz - na mój motocykl i motocykl Stacha, czyli na motocykle do dziadków, wskakują bliźniaczki. Jakie ładne, a jak pięknie tulą się do naszych kamizelek, jak mocno przyciskają nogi do naszych spodni. Chłopaki żałujcie, jest to przeżycie, że szkoda gadać (dla dziadków).
Jeszcze miałem w jednym momencie podniesiony poziom adrenaliny. Mianowicie , podczas zamykania kolumny jakiś pacjent BM k-ą ( BMW 730) konieczne chciał nas wyprzedzić nie pozwalałem mu na to , jednak zepchnął mnie na bok. Cóż miałem zrobić , myślę sobie pogonię pacjenta włączyłem syrenę i za nim. Nagle z za zakrętu wyskakuję osobówka on pruje na nią, ja natomiast uderzyłem w przednie heble i zatańczyłem przy 120. Czułem prawie to samo co z bliźniaczką
Po zaprowadzeniu Młodych do domu weselnego otrzymaliśmy dowody wdzięczności. Szkoda że nie dowody miłości od bliźniaczek.
Powrót do Sochaczewa kolumną o zmroku to dopiero frajda tego się nie da opisać.
zbymus
Komentarze: 20 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Zakończenie Sezonu 2008 - jak to było? |
07 Paź 2008 09:29 |
|
Weekend 4-5 października na długo zostanie w pamięci sochaczewskich motocyklistów, a przynajmniej do otwarcia sezonu 2009 , bo to właśnie wtedy odbyło się pierwsze zakończenie sezonu motocyklowego społeczności sochaczewskiej. Cała zabawa zaczęła się o 13 na Placu Kościuszki, gdzie przemówił zbymuś. To jego zapał i wiara w ludzi sprawiła, że wszystko się udało. Nie zabrakło również gołębia seniora, który otworzył tegoroczny sezon.
Motocykli na placu pojawiło się dużo, byli przedstawiciele zabytków, chopperów, cruiserów, turystyków, sportów, enduro, a także skuterów. Poza rodowitymi mieszkańcami odwiedziło nas wielu gości z sąsiednich miast między innymi z Łowicza, Skierniewic, Błonia, Mińska Mazowieckiego i Warszawy. Po oficjalnych mowach motocykliści ustawili się do parady, którą prowadził Tomek i przejechali ulicami miasta. Parada została bardzo miło przyjęta przez mieszkańców, klaskali i machali przejeżdżającym. Mimo sparaliżowania całego centrum kierowcy bardzo nie protestowali, a wręcz ustępowali miejsca z uśmiechem. Możliwe, że szacunek w kierowcach 4oo wzbudzali policjanci na motocyklach z Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie, którzy dumnie prezentowali się na swoich maszynach. Następnie wszyscy pojechali do Osady Puszczańskiej w Tułowicach, gdzie miała miejsce właściwa impreza.
Kiełbaski, pierogi grochówka, tym organizatorzy częstowali biesiadników. Na miejscu przewidziano nocleg dla wszystkich potrzebujących, więc trunkiem który królował na imprezie był złoty napój Bogów :) Całość imprezy uświetniły występy zespołów rockowych (min. Pizza Łomot). Gospodarze zapewnili zlotowcom masę konkursów, iście motocyklowych, z cennymi nagrodami. Było wyciskanie wału, przepychanie zundappa z koszem i pełną załogą, a także konkurs z jajem i wiele innych. Panie zmagały się w konkurencji jazdy na pocket bike'u i w wyścigach z beczką. W roli konferansjera dzielnie spisywał się Daniel. Podczas imprezy rozstrzygnięto forumowy konkurs piśmienniczy :) Dzięki wielu zapaleńcom ze słomianym zapałem Zbyszek okazał się bezkonkurencyjny i zgarnął wspaniałą Yamahę warrior :)
Rozmowom, śmiechom i tańcom nie było końca. O zmroku zapłonęły ogniska i wszyscy wspólnie piekli kiełbaski. Zabawa trwała do rana.
Niedzielny poranek motocykliści rozpoczęli od ciepłego posiłku, dla tych bardziej zmęczonych przewidziano napoje energetyczne. Każdy uczestnik który bawił się do rana otrzymał znaczek zlotowy. Koło południa w niedzielę pojawił się motocyklista z Poznania, który dosyć późno dowiedział się o zlocie. Nie znaczy to jednak, że został odprawiony z kwitkiem. Mimo późnego przybycia ugoszczono go należycie.
To chyba wszystko. Przynajmniej tyle mi wiadomo, bryan pisze artykuły jak dokumentację do programów komputerowych, więc zamieniłam to co mówił na lekkostrawny tekst przyprawiony humorem zamiast godzin. Przepraszam wszystkich za swoją absencję. Mam nadzieję że ten tekst poprawi choć odrobinę mój wizerunek w waszych oczach.
megi
Komentarze: 0 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Powracający II |
28 Wrz 2008 10:13 |
|
Poprzednie wspomnienia zakończyłem na kupnie upragnionego motocykla i tu można by było zakończyć całą opowieść o powracającym. Zadałem sobie pytanie czy warto?
Nie warto a nawet nie mogę tak zrobić, pisząc pierwszą część uruchomiłem lawinę wspomnień z młodości ( przypominam wszystkim że młodość nie kończy się z wiekiem). Początek , może połowa lat 70-tych ubiegłego wieku to okres gdy na na ul. Łuszczewskich (Oś.Wojskowe), grupa kolegów: Jacek Szyprowski"Wodzu", Stasiek(Mirosław) Sowacki"Stachu"/"SVtwin", Tomek Jankowski"Jankes" zawiązują do życia Club "TRIAL" jest to klub motocyklowy, oczywiście nigdzie nie zrzeszony taki klub przyjacielski.
Powstał on pod wpływem odbywających (często) się nad Bzurą zawodów motocyklowych ENDURO. Całe przywództwo nad nami sprawował "Wodzu"- Jacek Szyprowski, obecnie Amerikanin.
Piszę nad nami, bo ja, "Zbychu" dołączyłem do tego grona, a wraz ze mną zostali jeszcze przyjęci Jacek Jakubowski"Gruby", Zbyszek Michałowski(śp.szkoda że go nie ma). Bywał z nami również Piotrek Donat(nie pamiętam ksywy).
Motocykle którymi jeżdziliśmy nad Bzurą nazywaliśmy Fumkami. Fumka była to przerobiona WFM-enka,splanowana głowica,głośne wydechy,bez błotników "bajera". Tor nasz znajdował się na parowej za Szkołą Podstawową 2-ką. Byliśmy wtedy młodymi chłopakami w związku z tym obcy nam był rozsądek, ryzyko to było to o co nam chodziło (teraz to się nazywa adrenalina). Adrenalina wyglądała tak, że jeden z nas zjeżdżał Fumką z góry na zeskok, my natomiast kolejno kładliśmy się za progiem wygrywał nie ten który jechał ale ten który leżał ostatni.
Pewnego dnia pomyślałem sobie - ja dziś wygrywam - nie pamiętam który leżałem, ale pamiętam, że z góry zjeżdżał Jacek "Gruby", do dnia dzisiejszego jest to chłopak niezłej wagi. Nie wygrałem, normalnie przed samym jego zeskokiem uciekłem i dobrze bo dziś jestem.
Z tamtych lat tj. z końca lat 70-tych było jeszcze jedno zdarzenie z adrenaliną. Pamiętam, była jesień Jacek"Wodzu" i Stachu"SVtwin" składają w komórce na ul. Łuszczewskich (tam była nasza siedziba u "Wodza") Harleya WLA - 42 . Ja z Pawłem, bratem "Wodza", podejmuję decyzję, że skoro mam kupić od Jacka motocykl, czyli Phantera Standard 1937 rok(chyba 350)to muszę się na niej przejechać.
Nie chciała zapalić z kopa , pchamy ją z ul.Łuszczewskich w kierunku ul.Dzierżyńskiego(15 Sierpnia). Załapała przed samym skrzyżowaniem i tu dzieje się koniec świata - normalnie z tego wrażenia zapomniałem że Phantera miała hamulec z lewej strony. Stało się - siedzę na płocie a zwierzak na mnie i Phantera jest moja. Długo nie cieszyłem się nowym nabytkiem ja chciałem jeżdzić więc wróciła do Jacka. Kupiłem sobie Iża. Był to Iż 350 z lat 1949-55, nie miałem do niego papierów,ale jeżdził.
Nie jeżdził długo gdyż pewnego pięknego poranka po powrocie z zabawy chyba z Erminowa, demonstracyjnie został spalony. Mój dziadek bardzo się wysilał żeby go ugasić ,nie udało się. Pamiętam pięknie się palił a stał od poprzedniego dnia pod jabłonką.To była pochodnia. Zaprotestowałem w ten sposób do rodziców,którzy nie byli chętni przystać na moją pasję. Według nich byłem ciągle dzieckiem mimo że byłem już dorosły.
zbymus
Komentarze: 1 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
| Zakończenie Sezonu 2008 - Informacje |
27 Wrz 2008 01:22 |
|
Sochaczewskie Zakończenie Sezonu Motocyklowego 2008
4/5-10.2008
Rozpoczęcie o godzinie 13:00 na Placu Kościuszki w Sochaczewie - prezentacja motocykli dla "zwiedzających" do godziny 14:00, następnie przejazd-parada na miejsce imprezy - na camping do Tułowic i zabawa w gronie motocyklistów.
Ceny za wjazd:
• 10 zł - bez noclegu (w cenie: kiełbasa przy ognisku, napój energetyczny koncerty, konkursy)
• 40 zł - z noclegiem w domku campingowym lub we własnym zakresie (w cenie: kiełbasa przy ognisku, napój energetyczny, nocleg, koncerty, konkursy, śniadaniowa fasolka/bigos, znaczek zlotowy).
Przewidzianych jest ok. 80miejsc noclegowych w domkach (7-9 osobowych) o przyzwoitym standardzie, dostepne sa lazienki/prysznice, na miejscu poza przewidzianymi w przy wjeździe posilkami bedzie mozna sie zaopatrzyc w bufecie, można także przyjechać ze swoim prowiantem. Oczywiscie muzyka i konkursy przez caly czas:) Dla tych, którzy nie zostają na noc znaczki zlotowe będą dostępne w cenie 5zł. W razie deszczu przewidzane jest zadaszenie.
PROGRAM ZLOTU
SOBOTA 04.10.2008
• od 13.00 przyjazd motocyklistów na Pl.Kościuszki w Sochaczewie
• do 14.00 prezentacja motocykli
• 13.45 podziękowanie za sezon moto-socho
• 14.00 parada ulicami miasta przejazd do Tułowic
• ok. 16.30 występ zespołu rockowego
• w międzyczasie konkursy z nagrodami
• 18.30 ognisko z kiełbaskami
• 19.00 występ zespołu rokowego oraz „motocyklowa dyskoteka”
• 23.00 zakończenie wieczoru - rozmowy, zabawa.
NIEDZIELA 05.10.2008
• 9.00-11.00 pożegnalne śniadanko
• 11.30 płaczące pożegnania
Ustalona trasa parady dospepna jest > pod tym linkiem< .
Uwaga organizacyjna:
Parada będzie poruszała się wolno, miejscami nawet bardzo wolno - podczas przejazdu w kolumnie obowiazuje kategoryczny zakaz wyprzedzania "na trzeciego", wyglupow i innych zachowań, które mogłyby przeszkodzić innym uczestnikom. Nad sprawnym ruchem parady będą czuwali "funkcyjni" i prosimy dostosowywać się do ich zachowań.
*) zawarte tu informacje mogą ulegać kosmetycznym zmianom.
Komentarze: 0 :: Zobacz komentarze (Dodaj swój komentarz)
|
|
|